Wiersz jest o tym jak zakladamy maski aby podobac sie ludziom, aby naszej prawdziwej twarzy nie poznali, czesto tak mialam ze aby wbic do jakiejs grupy bylam inna osoba a w domu inna, ale Bog kocha mnie z prawdziwa twarza nie musze udawac i zyjac Miloscia nie musze udawac, poprostu kachac ludzi takimi jakimi sa. Udawalam ze jestem silna dopoki nie peklam, udawalam po czegos mi brakowalo a gdy odnalazlam cos wiecej niz tego co szukalam, zapragnelam sie tym dzielic.
Dwie twarze
Na zewnatrz silna dziewczyna
w srodku slaba kruszyna
Na zewnatrz udaje ze ja nie boli
w srodku zalamuje sie powoli
Pokazuje ze to co ma to wystarczy
jednak w srodku w wielkiej jest rozpaczy
jak kazdy ma marzenia
szuka zauwazenia
Milosci potrzebuje
U Boga ja znajduje
On po nocy pozwala jej szlochac
kocha i uczy kochac
Trzeba byc prawdziwym i nie udawac
Milosc przyjmowac i innym ja dawac

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz